Toalety na plaży przesiąknięte nadmiarem uczuć do chwil napięcia i wytężenia. Ulżyć sobie bym chciał. Ten zapach i otoczenie, nie dam rady. Tylko potrzeba i wyjść stąd. Obejrzeć się tylko czy czymś się nie umazałem.
– Już jestem.
Chyba śpi. Kładę się odwróciła twarz w moją stronę, mały buziak z wrażeniami z przebytych chwil w samotności z zapachem, chyba ten smród osiadł mi się na włosach w nosie. Kolejnym razem idę w krzaki. Położyła dłoń na mojej ręce lekko zacisnęła. Przyjemna chwila po niechcianych wrażeniach. Wracają mi wspomnienia chwil zapomnienia. Czy uda się to przedłużyć na wieczór i noc?
– Nie śpisz. Masz pomysł na kolację. Co robimy wieczorem?
– Może stąd na spacer i coś na kolację. Coś lekkiego bym zjadła.
– Sałatkę mogę zrobić i jakieś owoce, może wino do tego?
– Dobrze, wino będzie pasowało.
Wino i sałatka, kurczaka lub łososia. Super z winem zapowiada się lekki wieczór i może upojna noc.
– Myślisz, że kawa do kolacji będzie pasowała?
– Teraz to odpoczywam.
Jak Ona mnie potrafi zdenerwować. Mogła by coś powiedzieć np. tak kawa i w nocy kolejna i mnóstwo pieszczot i nad ranem kolejna i jeszcze więcej pieszczot. A po południu drzemka i później kolejne kawy i pieszczoty. Dlaczego zawsze nie wiem co będzie, dlaczego nie wskaże mi tu całuj, tu też i tu, a tu to liż i ssij. Zawsze się domyślać nigdy ze spokojną głową. Ale przynajmniej śmiejemy się z 30 sekundowego westchnienia. A później to już wszystko? Niekoniecznie i zabieram się trochę inaczej i rozkręcamy się na nowo, albo i nie. Ciekawe czy to dobrze, nie rozmawiamy o takich sprawach. Przeraża mnie sytuacja, w której pozostawiam Ją niezaspokojoną. Każda potem chwila tkwi mi w głowie i maże się obraz niezaspokojonego pragnienia jak u mnie, kiedy nieodparta żądza przesłania pejzaż namiętności i niezaspokojonego łaknienia. Zawsze musi zostawić mnie z myślami, będzie wino, nie pamiętam chwil co będzie kiedy będzie wino, co potem, co kiedy wino się skończy. Kupimy więcej jak jedno. I co potem, jak Ją przekonać, że teraz to już choć do łóżka bo ja to już nie wytrzymuję patrząc w te może pragnień swoich namiętności, pokus i nieodpartych dążeń do natychmiastowego spełnienia i najlepiej na raz dwa spełnienia i daj mi tylko przeżyć to ponownie. Jak dojść do sedna sprawy kiedy, w którym momencie po sałatce, co wtedy powiem, jak mi to z trudem przychodzi, jeszcze coś powiem i wszystko zaprzepaszczę, bo taki jestem, bo nadal pragnę i nie skończę póki czegoś nie powiem na różne tematy. Jak rozpocząć najstarszą grę na Świecie, na Ziemi tej gry nie rozkręca nikt tak super i pat gadając tylko samą prawdę. Kilka słów i od razu kawa i nawet kolejne wino nie pomoże. Znów tona złości wyleje się na mnie, jak nic tylko pod rynnę. Muszę jakoś się ustosunkować do tego, że znów coś powiem i wszystko pryśnie. I tu przydało by się jakieś słowo, że Ona jest na to przygotowana i nic nie zakłóci namiętności i wieczoru pełnego westchnień i natężonego myślenia by zaspokoić żądze w Nas tkwiące. Może w Niej nie tak jak we mnie, ale w sumie nic na ten temat nie mówi to skąd mam wiedzieć. Być spokojnym w tych chwilach by się przydało, dla mnie te kilka minut dodatkowo robi różnicę. Nacisk bioder nie zawsze przynosi żądany efekt.
– Wiesz co, może kupimy kilka win?