Pamiętam jak było na początku. Każdą chwilę wypełniałem sobą. Dopiero co zaczęliśmy mieszkać razem, pełno mnie było to tu to tam wszędzie. Wychodziła do toalety czekałem, by chwilę wyczuć i szedłem pod głupim pretekstem, nawet sikałem pod pretekstem, by tylko popatrzeć jak się maluje, przegląda w lustrze, patrzy na siebie, spogląda to z jednej to z drugiej strony. Pierwsze moje takie zachcianki były odtrącone, w stylu poczekaj, nie teraz, jeszcze ileś tam minut, dopiero weszłam. Z czasem poczekaj, później Ty to zawsze musisz za mną. Pewnie, że muszę chcę patrzeć na wszystko, każdą chwilę, każdą minutę, spędzoną bez siebie. razem uważałem za stratę czasu, jak mało go Nam. Wszystko podporządkowywałem pod tą jedyną osobę, którą pokochałem. Ciężko mi było jak mnie długo odtrącała od wspólnego czasu spędzanego przed lustrem. Ona w ferworze walki z włosami ja jak zwykle to może lokówkę podam albo poczekaj tu przytrzymam. I tak z czasem Jej suszyłem włosy, malowałem paznokcie przygotowywałem do pracy, patrzyłem jak się stroi bo coś tam. Nigdy nie zapomnę chwil, których nigdy nie było. Tak bardzo chciałem na początku tylko podejrzeć, jak co i ze sobą wyprawia. Tak bardzo chciałem uczestniczyć w każdej chwili. Nie zauważyła tego, a ja nie chciałem być natarczywy by to spostrzegła w sposób wyrachowany i dla mnie haniebny. Nie powiedziałem Jej nigdy jak bardzo chciałem Ją tylko oglądać w takich prostych czynnościach. Teraz to się zastanawiam czy jedno wino starczy. Do czego doszło moje wstrzymywanie podniecenia na Jej widok. Czy coś by to zmieniło? Dla mnie wiele. Dla Niej wtedy może bym okazał się kolejną błahostką i żartem z prawdziwego mężczyzny. Chodź ja Cię maczugą i oddasz mi się w jaskini bo nie będziesz pamiętała. Chwilę bym dał jeszcze raz tak na początku by znów patrzeć jak się stroi do nawet śniadania. Kąpie czy po prostu, tak po prostu zmienia papier na miększy. Bo to kolejne co chciałem zaobserwować jak sprząta, żeby czasem jak przyjdzie kolej na mnie nie mówiła, że ja to inaczej, czy żeby było tak samo, a nawet lepiej. Przyglądać się z ukrycia, a później zaskoczyć. Tu nie wszystko wiedziała wcześniej, od co podglądasz po teraz to już nie patrz bo zrobione. Czułem się jak jakiś wyrzutek sprawdzany pod każdym względem. Żeby chociaż wzięła za dłoń i nagle choć zrobimy razem. Każdy sedes byłby jak muśnięcie kijem na celebryckim dywanie. Nie ja musiałem sam. Nie dała się podglądać, nie dała się i teoretycznie w tym pędzie dnia codziennego nawet nie pomyślała, że taki robaczek chce czegoś więcej od Niej jak seksu czy tam pierdolenia, wielu przytulań i całusów z językiem zamiast buziaczków. A teraz to chyba kilka win to będzie odpowiednia ilość.