6.

Majteczki, figi, pięknie ktoś nazwał część garderoby. Zjem Twoje figi, a potem dobiorę się do prezentu, albo tortu, przysmaku. Jeszcze kształt symbolizujący strzałkę w dół jakby chciał ten skrywany skarb krzyczeć tu jestem, a strzałki dodatkowo wskazywały miejsce spełnienia jakiś radości, odkrywania nieznanego, chwil zapomnienia i tęsknoty. Jaki spragniony tych łakoci, które skrywane pod figami, zjem wszystkie i dobiorę się do kosza pełnego marzenia :)) Miękko i barwie zapowiada się to masowanie. Najpierw jedna strona delikatnie odchylę i mym oczom ukazuje się blask skrywanego kawałka ciała tak upragnionego i pełnego lekkości. Chciało by się ugryźć, aż do momentu zaskoczenia i plasku na policzku ze słowami przestań albo to boli lekko wykrzyczane z tych pięknych jak puch leciutkich ust. Kolejna połowa i już odsłaniam są mym oczom ukazała się pełna rozkosz z paseczkiem po środku zasłania to co dla innych nie do patrzenia. Gapie aż zagryzają wargi patrzą na każdy mój ruch w głowach szumi, a serce przyśpiesza. Jak można tak zostawić samotnie podczas wyjścia choćby do sklepu. Chciałbym żeby me dłonie były złączone na wiele godzin z tą lekkością i barwą z lekkim mchem. Nie wytrzymam lekko pocałuję, niech gapie się normalnie zawstydzą albo niech patrzą i zazdroszczą. Jaki zapach rozgrzanej skóry lekki meszek i moje usta już dotykają mojego skrywanego pragnienia od klepania, muskania i gryzienia, całowania i ssania. Lizał bym jak pierwszego lizaka, uczucie głębi smaku i ssanie jak pierwszego cukierka doprowadza mnie do szału. Po co oni tu siedzą dlaczego nie jesteśmy sami niech już idą. Lekko wcieram olejek w dłonie, prześlizguje się pod palcami, źrenice mi się rozszerzają, oczy jak bym zdziwiony był wiecznie i dotykam, wsmarowuję z namaszczeniem ten skarb, który powinienem trzymać w ukryciu żeby nikt nie chciał ukraść, rozglądam się zły żeby nikt nie spoglądał każdego mierzę wzrokiem; to moje! Delikatnie masuję, skóra ugina się i te malutkie, mikroskopijne włoski mienią się w słońcu. Westchnęła i już mnie ma Ona jest jak woda, w którą chciałbym się wlać jak wulkan zastygnąć i patrzeć w Jej oczy jak delikatnie przymyka powieki. Niech ta chwila trwa wiecznie, nikt nie patrzy moje palce wędrują po całej pupie już trochę olejku na majteczkach, nie wytrzymam chyba nie śpi i delikatnie żeby nie za mocno i gwałtownie musnę tylko, tylko musnę. Jest lekko wilgotna, jest mój ocean westchnień i błagań nad ranem, w dzień, wieczorami w nocy. Jest i od razu nie powstrzymałem się to silniejsze ode mnie zawsze tak było i jak pięknie pachnie jeszcze oblizałem olejek nie przeszkadza jest Moja Moja zawsze tak jak ambrozja chwila zapomnienia i dalej lekko westchnęła. Nie śpi, nagle tysiące pytań i chce jeszcze i jeszcze. Rozglądam się nikt nie zauważył, a jeśli to już nie patrzą. Moja tylko moja, już chciałbym wracać chować mój Skarb przed oczami wstrętnych zazdrośników. Nie patrzę już na nic lekko masuję i raz po raz zagłębiam się w marzeniu o pełnym braku czegokolwiek. Strapienia odchodzą serce przyśpiesza i tylko chwila nieuwagi lekkie westchnięcie. Ja oddycham ciągle głębiej i głębiej, delikatnie żeby trzymać się ruchów, pilnować oddechów i posunięć przedłużającej się rozkoszy. Jak daleka droga do chwili westchnień nad tak błahą rzeczą, a jednak tak upragnioną jak bardzo utęsknioną. Myśleć błahą, a tu pełna kontrola siebie i chwili. Nie wytrzymam oddech mi zwalnia, serce tłucze się chcąc wyskoczyć. Ile ja tak mogę, przesuwam się trochę szybciej mocniej uciskam, łapię oddech i nagle jest! Długie westchnięcie lekko jęknęła, wzdrygnęła się, złapała mnie za dłoń bym już nic nie robił. Nikt nie patrzy gapie pochłonięci w końcu sobą. My jak na dywanie z płatków kwiatów, złączeni tą upragnioną od dawna rozkoszy chwilą.



Leave a Comment