Od dawna nie czułem się tak błogo. Patrzę i chciałbym przecierać oczy ze zdumienia, kilka łez mi spłynęło jaka piękna to chwila. Oddycha spokojnie przez chwilę może ułamek sekundy widziałem lekki uśmiech na Jej twarzy. Nadal głęboko oddycha, żeby nie gapie bym powtórzył tym razem moje usta złączyły by się z Jej wargami. Po południu część już sobie poszła nie będę przerywał tej chwili głupim gadaniem czy idiotycznymi pytaniami. Czekam może każe mi się całować, ssać i dotykać, lizać, głaskać, pieścić. Czekam Ona nadal głęboko i nagle westchnęła. Uśmiechnęła się nie otworzyła oczu. Nie wiem czy jeszcze masować nie wiem co zrobić by Jej było jeszcze przyjemniej. Poczekam, popatrzę jak lekko musi się teraz czuć. Oddycha już z lekkością. Masuję dalej. Kiedyś lubiła jak naciskałem przy pośladkach i w okolicy pleców u dołu. Trochę się przeciągnąłem, nie zareagowała, myślenie i zastanawianie się kiedy to mi przejdzie. Zacząłem lekko dotykać pleców palcami, z jednej strony uciskałem bardziej, po chwili po drugiej stronie. Palce mi się ślizgały po skórze, chciałem mocniej Ona nie reagowała, chyba była gotowa na wszystko tu i teraz. Po co się zastanawiam jakbym robił coś co przeszkadza by mi powiedziała, albo zabroniła. Po co mi te myślenie zacząłem mocniej i szybciej, ale dokładniej i namiętniej, warzyłem każdy ruch i narastające chwile namiętności, kolejne minuty dla mnie tylko dla mnie mam Ją całą dla siebie. Mocniej i powoli i stopniowo szybciej i delikatniej, skóra w słońcu, zapach olejku. Brak opanowania i przysunąłem moje usta do jej barków mały buziak i lekko złapałem ustami. Nic kompletnie bez ruchu tylko oddech głęboki. Z dołu pleców znów na pośladki kompletnie oszalałem. Masuję już odpływam coraz szybciej i na zmianę trochę delikatniej i już mam się zagłębić. Podniosła i machnęła dłonią. Przerwałem.
– Połóż się obok.
Krew mnie zalała. Podniecenie ogromne i nagle mam się położyć obok. Za bardzo chciałem, za bardzo, za długo, za mocno, może niepotrzebnie uciskałem przy miednicy, a w ogóle to moje dłonie są jakieś skostniałe, czemu w takiej chwili. Źle jak zwykle coś źle, nie tak, inaczej, ja ci pokażę, ciągłe poprawianie. Dywan źle położyłeś kurna jaka jest różnica z jednej i drugiej strony taki sam wzór co źle?
– Dobrze. Już się kładę.
I leżę teraz jeszcze bardziej coś powiedzieć będzie Jej dobrze jak się odezwę może ma ochotę na jakąś rozmowę, intelektualnie to teraz może o pogodzie i wpływie fal na postrzeganie piersi w warunkach nasłonecznienia. Co teraz? Już koniec nie będzie chciała, kiedy to powtórzymy jak to znów zrobić by doszło do takiej sytuacji, ja chcę jeszcze. Kurna jaki terrorysta i egoista we mnie co mną tak targa jakie to uczucia. Co źle zrobiłem jak ja mogłem powinienem, poczekać nie tak nachalnie, jak zwykle musiałem już od razu, po co teraz już to tylko moja wina, powinienem inaczej może zacząć od ramion… Podniosła głowę spojrzała na mnie, pocałowała w usta i się uśmiechnęła. Spojrzeliśmy sobie w oczy, jaka piękna chwila. Pocałowała jeszcze raz i odwróciła głowę.
Zabawnie pomyślałem od razu, że chyba mi z ust śmierdzi, ale się uspokoiłem i uśmiechnąłem. Trochę spokoju zagościło mi w głowie.